Recenzja książki Szczepana Twardocha ”Pokora”

To kolejna już śląska powieść tego autora mieszkającego w Plichowicach.

Tytułowa pokora to nie cnota moralna, ale nazwisko głównego bohatera i żołnierza wojsk pruskich w czasie I-szej wojny światowej. Poznajemy go w okopach, we Francji, gdzie jako syn śląskiego górnika z jednej z najniższych warstw społecznych, z wielodzietnej rodziny, przeszedł awans społeczny dzięki edukacji i inteligencji, i został mianowany Lietenent.

Alozy Pokora pod koniec 1914 roku zostaje ranny w głowę i budzi się dopiero w szpitalu w ogarniętym rewolucją Berlinie. Okres przerywanej nieprzytomności oraz pobytu w okopach, to czas na przedstawienie dzięki retrospektywie, żmudnej drogi i lat nauki młodego Alozjego. Najbardziej przewija się jednak w całym życiorysie wątek miłości do wyidealizowanej i niedostępnej Agnes, z bogatej mieszczańskiej rodziny. Snuje się jak nić, czasem niknie w burzliwym czasie powojennej anarchii w stolicy cesarstwa niemieckiego. Pokora – to typ self-made mana, który z początkową finansową na edukację pomocą odbija się od nizin społecznych i dzięki randze porucznika i odznaczeniom wojennym oraz sprytowi, jest w stanie wieść mieszczańskie życie.

Książka Twardocha w typowej dla niego stylistyce, to przede wszystkim opowieść o Śląsku, o pograniczu śląsko-niemiecko-polskim, o ludziach i ich życiu w tym geopolitycznym tyglu w latach przed i po I-szej wojnie światowej. Użycie w wielu miejscach śląskiej godki w jej oryginalnej pisowni unaocznia czytelnikowi spoza śląskiego kręgu kulturowego, że istotnie jest to odrębna mniejszość narodowa, nadając jednocześnie nieco językowej egzotyki. W tle pokazane są przemiany społeczne w Europie, postęp techniczny, powojenna dewaluacja wartości, reguł życia społecznego, pieniądza. Rewolucja i jej brawura, idee odrzucenia starego porządku i bezwzględność dotykając głównych bohaterów, potwierdzając, że rewolucja pożera własne dzieci. Daje też możliwość na konfrontacje z samym sobą i swoją tożsamością, która może być trudna do jednoznacznego zdefiniowania nie tylko dla głównego bohatera.

Pokora ma też coś z romantycznego rycerza, który zawsze nosi w sercu swoją wybrankę i ją idealizuje, całuje jej trzewiczek i pada do jej kolan, nawet gdy jest dla niego bezlitosna i nie daje cienia nadziei na odwzajemnienie uczucia.

Dlaczego więc autor wybiera takie nazwisko dla swojego bohatera? Czy Loizik Pokora jest pokorny wobec swoich zwierzchników, ojca, matki, księdza, Agnes, wobec wojny, rewolucji? Myślę, że w tak burzliwym czasie w jakim przyszło mu żyć, bez tej pokory jego życie byłoby znacznie marniejsze i krótsze.

 

Małgorzata Więch-Kettele - klubowiczka DKK z Oddechem w MBP w Jaśle

powrót do kategorii
Poprzedni Następny

Pozostałe
aktualności