Oczyszczająca prawda - spotkanie DKK w Krośnie
Wyjazd w Bieszczady to bilet w jedną stronę. Przyjeżdża się tu tylko raz, później już tylko się wraca. Z tym stwierdzeniem zgadzają się klubowicze Dyskusyjnego Klubu Książki „Czwórka”, którzy 16 marca spotkali się w Filii nr 4, aby rozmawiać o debiutanckiej powieści Sebastiana Sadleja „To nie moja wina”, która wiedzie czytelnika i bohaterów w Bieszczady do Lutowisk, gdzie można się schronić, aby uciec przed przeszłością.
A może by tak rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady? Po przeczytaniu powieści rzeczywiście można tego zapragnąć. Autor, który jest zakochany w Bieszczadach rysuje w książce piękny, bieszczadzki krajobraz z dzikością natury, przerażającymi odgłosami lasu, drewnianymi starymi kościołami i cerkwiami, rozległymi połoninami, głuszą i dzikimi miejscami nieskażonymi obecnością człowieka. Jak sam pisze „niektórych rzeczy po prostu nie wolno zakuwać w ramy słów, choćby nie wiadomo jak bardzo były bogate w treść. Roże trzeba powąchać, miłości zaznać, a Bieszczady przewędrować. Słowa tego nie oddadzą. Znudzą zamiast zachwycić”. Autorowi udało się oddać niezwykły klimat tego miejsca z „aksamitną ciszą, zdobioną szeptem rzeki i śpiewem wiatru”, uchwycić humor i „bieszczadzki bełkot filozofów”, zakapiorów z ich mądrościami i życiowymi refleksjami, pełnymi tutejszych legend i regionalnych powiedzeń.
Tempo akcji jest powolne. Zdaniem klubowiczów idealnie odzwierciedla płynące tam życie, kiedy panuje bezkresna cisza i słychać nawet brzęczenie pszczół. Sebastian Sadlej stopniowo odkrywa karty, nie zdradzając czytelnikowi swoich zamiarów. Niestety choć książka zaczyna się jak, dobra powieść kryminalna, to w rezultacie bliżej jej do powieści obyczajowej. Bohaterowie z krwi i kości, z niejasną przeszłością, pełni humoru i dystansu do życia pełni są ludzkich ułomności. Mało tu opisów przeżyć wewnętrznych bohaterów, fabuła czasem jest zbyt naiwna, a dużo wątków zaczętych i niedokończonych, ale książka pełna magii, Biesów i Czadów zwraca nam uwagę na istotne rzeczy. Jak zauważyli klubowicze każe zastanowić się nad życiem, jego ulotnością, kruchością i przemijaniem. To powieść o poznawaniu i odnajdywaniu siebie, o tym, że być może warto na chwilę zatrzymać się i przestać pędzić na oślep przez życie.
Zapraszamy w Bieszczady, gdzie czas płynie wolniej, na chwilę refleksu i odpoczynku. Zapraszamy również na kolejne spotkanie w DKK „Czwórka” już 13 kwietnia na dyskusję o książce Brit Bennett „Moja znikająca połowa”.
Monika Król - moderatorka DKK w Filii w Nr 4 KBP w Krośnie